czwartek, 1 sierpnia 2013

Winna szklarnia 2.1

podstawki-trzy

Potrzeba matką notek, czy jakoś tak. Przy okazji zaistnienia cyklu “Wino i Potrawy” (na razie bardziej poza blogiem niż na nim), doświadczyłem dyskomfortu pstrykania fotek potraw w towarzystwie kieliszków na nóżkach, wysokich nóżkach. Fakt ten spowodował, że przypomniałem sobie o “beznóżkowej” wersji kieliszków Alessi, które widzałem na stronie Fabryki Form. Cóż było robić, trzeba było maila napisać. Parę maili później zgrabna paczka z trzema kieliszkami, do wina czerwonego, białego i musującego, znalazła się pod moimi drzwiami. Testowałem je następnie zacięcie i zażarcie przez miesiąc, drugi i trzeci, dziś jestem gotów werdykt wydać.

kieliszki-trzy

W dwóch słowach? Fajne szkło. W trzech, bardzo fajne szkło. Więcej szczegółów, proszę bardzo. Po pierwsze podbicie aromatu, jest i deklasuje standardowe szkło. Po drugie łatwość zakręcenia winem, szczególnie kieliszek do białego wina to klasa sama dla siebie. Lekki ruch dłonią i wino kręci się podręcznikowo. Po trzecie waga, piórkowa, jedynie Eva Trio z kieliszków tradycyjnych ma szansę zawalczyć. Biorąc powyższe pod uwagę inne kieliszki wydają się ociężałe i toporne. Jest jeszcze plus czwarty, łatwość mycia. W zmywarce myć te kieliszki można, bez nóżki na stabilności zyskują i miejsca niewiele zabierają. Ideał.

Było o plusach dodatnich, czas na plusy ujemne. Dwa się znajdą. Pierwszy dotyczy kieliszka do wina czerwonego. Jak chce się zakręcić winem dobrze, to niewiele go nalać należy. Słowem kielich głębszy mógłby być. Mi zaś bardziej się do win czerwonych wersja winom białym dedykowana sprawdza. Tam proporcje kielicha w punkt trafione są. Drugi z brakiem nóżki związany jest. Wina, które schłodzonymi pić należy, w tym szkle szybko pić trzeba, lub nie celebrować w dłoni zbyt długo. Trzydzieści sześć i sześć stopni Celsjusza swoje robi.

Mają kieliszki Alessi Bettina jeszcze jedną cechę, którą przeoczyć trudno, efekt “WOW!” Ale przecież to jest poważny blog o winie, którego autor jest ponad ekscytowanie się wrażeniem wywieranym na gościach rautów i degustacji. Zatem o tym pisać nie będę.

Podsumowując. Fajne szkło, zacnie walory wina oddaje, w dłoni dobrze leży. Kieliszek do wina białego moim faworytem jest, także jeśli o wina czerwone chodzi. A jak się w fotkach kulinarnych sprawdzają? O tym w jednej z kolejnych notek.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Szklana pogoda .... i to upalna ....
kiedyz to w/w kielonki / poznanski zwrot gwarowy/ napelnią sie np poprawnym bialym z nietypowej flaszki / tez poznanskie/ ???

w sumie sezon ogórkowy / mocno/

saluti, salute, Andrzej B.

Konrad Jagodziński pisze...

Andrzeju, morza szum, ptaków śpiew, latem sporo tu w Trójmieście rozpraszaczy, to i sezeon ogórkowy w pełni. Żeby jednak nie było, notka o kolacji uzgodnionej molekularnie, w tym i o dostarczonych przez Ciebie winach, właśnie się zmaterializowała.

Prześlij komentarz