poniedziałek, 2 września 2013

Wina zapomniane: Żwirowa kwaskowatość

primosic-refosco

Seria “półkowników” na wrzesień się szykuje, znaczy się notek degustacyjnych, które swoje przeleżały, bo nie czas, nie miejsce, zdjęcia nie było. A żeby statystyki podbić, serię tą nazwałem “wina zapomniane”. Nie ma to jak dobry tytuł, albo i nie.

Zaczynam od Refosco, producent Primosic, wino prosto z Italii przez A. dostarczone, jeszcze anno domini 2012. Pite, jeśli uwierzyć notce degustacyjnej, w okolicy marca 2013. Rocznik 2008, woltaż należyty, czyli 12,5%. Degustacja o tyle ciekawa, że jeszcze w 2010 wina ze szczepu refosco były dla mnie nie do przejścia. W 2011 chorwacki refošk już lubiłem. Zobaczmy jak się zapatruję na dandysowate* italiańskie refosco w 2013.

Wzrok: klarowne i błyszczące. Kolorem czerwone wpadające w wiśnię, intensywnością ciemnoczerwone. Nos: aromat owocowy, wiśnia i czereśnia. Bukiet rustykalny, stajnia i nafta wyciekająca z Ursusa C30 stojącego opodal. Ogółem mocny i czysty, czego chcieć więcej. Usta: smoła, dym, wędzenie, bez boczku szczęśliwie. Dalej kwaskowatość (średni minus), garbniki winogron (wysoki). Mineralne wspomnienie, w dotyku od gładkiego po szorstkie, jak się rozkręci. Kwartami trzy pełne, ze zjazdem do bazy w czwartej.

Podsumowując. Mocne wino, inne, nie idzie w owoc, od dębiny stroni, suche garbnikami, ale nie garbnikami zabite. Inne aromaty są tu czynne i ważne. Kiedy je z pikantnym bigosem, siedem dni odgrzewanym, skonfrontowałem, obroniło się.** A mi smakowało i z bigosem, i solo. Polecam, dziękuję, odhaczone. Następne proszę.

* w rozumieniu specyficznym, czyli: szorstkie i kwachowate
** molekularnie tej pary nie zestawiałem, na bigosu i wina molekuł łączenie czas jeszcze przyjdzie, w grudniu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz