niedziela, 15 września 2013

Wina zapomniane: Pinot Bawaria

romantische-strasse-36
[Sielski krajobraz Bawarii, sielskie wina, miodne i syte, akurat na długie sztormowe wieczory.]

Kontynuując cykl notek kiedyś zapomnianych – teraz znalezionych, dziś na tapecie słodkie białe wino niemiecki. Nabyłem je w Bawarii, u producenta, w roku 2011. Oceniłem, zanim wypiłem, w roku 2013, wiosną.

Przechodząc do szczegółów technicznych. Spółdzielnia Becksteiner Winzer eG, wino Ruländer Auslese, region Tauberfranken (Frankonia). Co to za dziwo ten ruländer? To nazwa szczepu, dokładniej niemiecka nazwa internacjonalnego szczepu pinot gris. Niemcy już tak mają, że lubią nazywać szczepy po swojemu. W przypadku pinot gris to nawet dwie nazwy wymyślili. A auslese? Wino z wyselekcjonowanych, mocno dojrzałych i późno zebranych winogron, więcej w tej notce. Lokalne ciekawostki wyjaśnione, pozostał rocznik – 2006 i woltaż – 11,5%.

A jak wygląda, pachnie i smakuje? Zaczynając od wyglądu: intensywnie złote kolorem, błyszczące i klarowne. Nos: kwiaty i miód, wyraziście, acz w obłoku perfum jak się w nozdrzach rozhula. Przewietrzyć chwilę warto, gdyż tuż po otwarciu nuty starej szafy da się w bukiecie znaleźć. Usta: pikantne, miodowe, mineralne, miodowe, w tej kolejności. Kwaskowatość – średni minus, cukier resztkowy, znaczy się słodycz – średni plus. Wino w dotyku aksamitne i gęste. Wybrzmiewa całe cztery kwarty, pozostawia miodowe wspomnienie.

Podsumowując. Ruländer Auslese od Beckteiner Winzer jest gęste, perfumowane w nozdrzach i esencjonalne na kubkach smakowych. Sztuczności nie wyczułem, zaklejającego zmysły ulepu także. Słowem, zacne wino deserowe, do serów żółtych jak znalazł.

rulander-auslese

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz