środa, 20 listopada 2013

Wino: Krwawy Gruzin

il_compagno

Wino jedyne w swoim rodzaju, ekstrawagancka etykieta, hołd godny postaci. Takiegoż to białego kruka przywiózł mi A. z Italii parę miesięcy temu. Stał obok innych, etykietą mu podobnych oryginałów, z Il Duce na czele. Kusił go już za poprzedniej bytności na Półwyspie Apenińskim. Za pierwszym razem A. mu się oparł, za drugim uległ.

Zgodnie z oczekiwaniami “biały kruk” okazał się żywą ilustracją Aksjomatu Winnego nr 53, opisanego zresztą po raz pierwszy na winie gruzińskim. Tym razem wino było italiańskie z Wenecji Euganejskiej, IGT nawet. Kupażem cabernet franc w formie czystej, rocznik 2011, woltaż 12,5%. Zapachem i smakiem zaś było jako rzekłem, hołdem godnym postaci. Czyli kiepawym kwacholem, któremu bliżej do popłuczyn z tanku stalowego niż wina. I tyle, przejdźmy do wina prawdziwie interesującego.

zisola_mazzei

O ile Josifa S. dostałem jako żart, to Doppiozeta z sycylijskiej Zisoli była już jak najbardziej serio. Jest owocem sycylijskich eksperymentów toskańskiej rodziny Mazzei. Kupaż autochtoniczno-międzynarodowy, czyli 60% sycylijskiego nero d’Avola, 30% syrah i 10% cabernet franc. W dębinie 16 miesięcy, rocznik 2008, woltaż obłędny – 14,5% według etykiety, 14,82% według strony producenta.

Odszpuntowałem pewnego wieczora tę butelczynę, napełniłem kieliszek, zakręciłem winem. Niuchnąłem raz, drugi raz, przed trzecim razem chwilę odczekałem, ale zniknąć nie chciał. Co? Bukiet jak z pitstopu Formuły 1 (wersja górnolotna), lub warsztatu oponiarskiego pana Zenka (wersja weryfikowalna). Świeże opony, przepalone smary, benzyna. Był i aromat, normalny, fajny, czerwonymi owocami (maliny, wiśnie, jeżyny) nasycony. W ustach zaś, i kwaskowatość odpowiednia, i garbniki w punkt, i owocu dostatek. Na długość kwart też więcej niż cztery było.

Słowem, pomijając bukiet, Doppiozeta byłaby jednym z wielu zacnych, choć całkiem podobnych do siebie win. A tak dostałem coś więcej. Nie wiem, czy na skutek jakiejś wady, czy inne Doppiozety też tak mają, ale ja się nie będę obrażał. Dla tej butelki i dla tego wina był to strzał w dziesiątkę. Choć może powinienem powiedzieć “pole position”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz