wtorek, 24 grudnia 2013

Wino: Nebbiolo dla niecierpliwych

piemoncki-swit

Skontaktował się ze mną importer win włoskich, firma Salute. Zaproponowali, żebym wybrał trzy wina z ich oferty, ocenił i opisał na blogu. Takie propozycje to ja lubię. Zgodziłem się. Poszedłem w czerwone wino rzecz jasna.

Dziś pierwsze z trójki, nawiązujące do niedawnych piemonckich refleksji nebbiolo, które nazwałbym “dla niecierpliwych”. Na dojście barolo, czy barbaresco do optimum trzeba czekać dekadę, a nawet dłużej. A “zwyczajnemu” nebbiolo sześć, siedem lat wystarcza. Robi różnicę, nieprawdaż?

Zanim do wina przejdę jedna dygresja. Miało być sparowane z potrawą właściwą. Nawet artykuł poważny znalazłem, który rozkłada szczep nebbiolo na pojedyncze molekuły, i przestudiowałem dogłębnie. Wyszło mi, że stek z amerykańskiej wołowiny i kopytka dyniowe podpasują idealnie. Jednak plany planami, życie życiem, pomysł musi poczekać na nowy rok. Tymczasem dziś będzie nebbiolo saute.

Przechodząc do szczegółów technicznych. Valmaggiore od Luciano Sandrone. Szczepem w 100% nebbiolo, rocznik 2006, DOC, woltaż rozsądny – 13,5%. Dojrzewało dwanaście miesięcy we francuskiej dębinie. Według producenta rocznik 2006 właśnie (2013) osiągnął pełnię swoich możliwości. Nie ma co zwlekać zatem, czas odszpuntować butelkę.

Wzrok: błyszczące i klarowne, wręcz smoliste intensywnością barwy, rdzawoczerwone kolorem. Nos: nebbiolo bez dwóch zdań, kwiaty i atrament, wyraziście, na deser kawa. Taki elegancki minimalizm, ja to kupuję. Usta: zaczynają się mocno, znieczulającymi wargi garbnikami winogron (wysoki). Dębina i jej garbniki robią za tło. Później do głosu dochodzi owocowa kwaskowatość (średni plus), zostawiająca posmak cierpkawych polskich jabłek. Na długość będą cztery kwarty.

Podsumowując. Valmaggiore to nie jest wino dla słabych duchem, to wino dla koneserów gatunku. Gatunku win narowistych acz eleganckich, które uwodzą nosem i przeczołgują garbnikami. Owocu w nim nie znajdziecie, nebbiolo tak już ma. Wspomnienia zaś pozostaną na dłużej, a z czasem staną się całkiem przyjemne. Polecam.

Fotka: Jest nebbiolo to powina być i mgła (nebbia). Piemoncki poranek, 2011.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz