środa, 30 października 2013

Portugalia: Krawędź kontynentu

Po idyllicznym Pinhão zawitaliśmy nad ocean, tak na dwa dni, co by się nim nasycić. I rzeczywiście, czterdzieści osiem godzin wystarczyło aby w pełni nasycić się oceanem. Czterdzieści osiem godzin przesiąkania ogłuszającym rykiem fal rozbijających się na skalistej krawędzi kontynentu. A to była co najwyżej siódemka pana Beauforta. Zestawiony z Bałtykiem, Atlantyk zaprezentował się niczym silnik turboodrzutowy przy odkurzaczu. Bez uciekania się do tanich sztuczek w stylu huraganowego wiatru z deszczem i gradobiciem.

Zapraszam do fotorelacji.

środa, 23 października 2013

Przepis na wino: Mój idol Jamie O.

trafalgar

Molekuły winne z molekułami przepisów Jamiego O. będą się dziś łączyć, wypadało zatem londyńskie fotki wyciągnąć z archiwum . Neony Piccadilly Circus na przystawkę i czarną taksówkę jako digestivo.

Przeżywam ostatnio fascynację przepisami Jamiego Olivera, tym fast foodem z wyższej półki. Przejdzie mi, za czas jakiś zapewne. Tymczasem strona jamieoliver.com jest moim startowym miejscem do planowania molekularnie uzgodnionych posiłków. A to dzięki sprawnie działającej wyszukiwarce, gdzie wystarczy wpisać nazwę składnika i już, można wybierać i przebierać do woli w przepisach. Przepisach, których znakomita większość nie wymaga więcej niż pół godziny na przygotowanie.*

Żeby nie być gołosłownym przykład z ostatniej niedzieli. Do wymyślenia była trzydaniowa kolacja. Przystawka, danie główne, deser. Każde danie to inne wino, też do zaproponowania. Zacząłem od kolorów i wytrawności. Ułożyłem serię klasyczną: białe wytrawne, czerwone wytrawne, białe lub czerwone słodkie. Przyszedł czas wybrać szczepy i wina. Odpaliłem stronę ulubionego sklepu z winem i zacząłem kombinować.

środa, 16 października 2013

Chianti: Prawdziwe, czyli jakie?

tuscany_redux

Przed zachodem słońca, wrześniową porą w Toskanii. Widok z winnicy Castello del Trebbio, na północ od Sieci, region Chianti Rufina.

Pytany jakie jest moje ulubione wino, odpowiadam chianti. I zaraz dostaję pytanie bonusowe, czy w Polsce można kupić prawdziwe chianti? W zależności od okoliczności przyrody, pory dnia i ciśnienia odpowiadam krótko – tak, lub się rozwijam zaczynając od odpowiedzi na trochę inne pytanie – po czym poznać prawdziwe chianti? Ponieważ część pytających wtedy wymięka, pomyślałem że napiszę o tym notkę. Co by się do niej odwoływać, jakby mnie ktoś jeszcze zapytał.